Relacja z grupowego wyjazdu na Islandię 2026
Tym razem wybraliśmy się na Islandię mniej oczywistą – taką, gdzie asfalt szybko się kończy, a zaczyna prawdziwa przygoda. Gdzie droga prowadzi przez rzeki, pola lawy i bezkresne pustkowia, a krajobrazy zmieniają się z każdym kilometrem. Były oczywiście islandzkie klasyki – potężne wodospady, pola geotermalne, kolorowe góry i gorące źródła. Ale przede wszystkim był interior Islandii – surowy, dziki i zachwycający.
Najbardziej zapamiętamy dni spędzone w Þórsmörk i Landmannalaugar – dwóch miejscach, które pokazują zupełnie inne oblicze Islandii. Þórsmörk przywitał nas zielonymi dolinami otoczonymi lodowcami, rzekami i wulkanicznymi zboczami. Sam dojazd był już przygodą – przeprawy przez rzeki, terenowe drogi i poczucie, że naprawdę wjeżdżamy w dzikie serce Islandii. Landmannalaugar z kolei zachwycił nas paletą barw. Pomarańczowe, czerwone i zielone góry ryolitowe, pola lawy, parujące źródła i krajobraz, który wygląda, jakby ktoś namalował je farbami!
Zapraszamy Cię na relację z naszej islandzkiej wyprawy.
Islandia poza utartym szlakiem – interior i dzika natura
I. DZIEŃ 1 – PRZYLOT NA ISLANDIĘ
Pierwsze spotkanie z Islandią zaczęliśmy od przylotu do Keflavíku i przejazdu do Reykjavíku. Był czas na odpoczynek po podróży i pierwsze spojrzenie na stolicę tej niezwykłej wyspy.
Jeszcze nie wiedzieliśmy, ile przepięknych widoków czeka nas w kolejnych dniach – od lodowców po pola lawy, od gorących źródeł po surowe pustkowia interioru.
II. DZIEŃ 2 – PORSMÖRK – W KRAINIE LODOWCÓW I WULKANÓW
Pierwszy pełny dzień wyprawy od razu pokazał nam, że będzie wyjątkowy.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy jednym z najbardziej charakterystycznych islandzkich wodospadów – Seljalandsfoss, za którego wodną kurtynę można wejść, oraz ukrytym tuż obok Gljúfrabúi, schowanym w skalnym kanionie.
Potem zaczęła się prawdziwa przygoda – wjazd drogą F249 w kierunku Þórsmörk. Terenowy przejazd przez rzeki, pola lawy i dzikie doliny był atrakcją samą w sobie. Naszym celem była dolina Húsadalur i nocleg w sercu Þórsmörk. Wieczorem, z dala od miejskich świateł, mogliśmy poczuć prawdziwy klimat islandzkiej przyrody.

III. DZIEŃ 3 – TREKKING W PORSMÖRK
Poranek rozpoczęliśmy w jednej z najpiękniejszych dolin Islandii. Ruszyliśmy na trekking w kierunku punktów widokowych, z których rozciągały się panoramy na doliny, lodowce i wulkaniczne krajobrazy. Þórsmörk zachwyca tym, że łączy w jednym miejscu wszystko, co w Islandii najbardziej fascynujące – ogień, lód, wodę i zieleń. To był dzień zachwytu – taki, podczas którego najważniejsze nie są kolejne punkty na mapie, ale samo bycie w tym niezwykłym miejscu.
Po południu pożegnaliśmy interior i wróciliśmy autobusem terenowym w okolice południowego wybrzeża, gdzie czekała na nas wspólna kolacja i wieczór integracyjny.

IV. DZIEŃ 4 – LANDMANNALAUGAR – KOLOROWE SERCE ISLANDII
To był jeden z najbardziej wyczekiwanych dni wyprawy. Wyruszyliśmy w kierunku Landmannalaugar – miejsca, które dla wielu osób jest symbolem islandzkiego interioru. Po drodze zatrzymaliśmy się przy jeziorze kraterowym Ljótipollur, które zachwyca intensywnymi kolorami pośród surowego, wulkanicznego krajobrazu.
A potem – Landmannalaugar.
Kolorowe góry ryolitowe, pola lawy, gorące źródła i widoki, które trudno opisać słowami. Spacer po tym niezwykłym terenie był jednym z tych momentów, dla których przyjeżdża się na Islandię. Na zakończenie dnia odwiedziliśmy jeszcze wodospad Háifoss – jeden z najwyższych na wyspie, ukryty w surowej dolinie.
To był dzień pełen zachwytów, emocji i islandzkiej magii.



V. DZIEŃ 5 – REYKJANES I BLUE LAGOON
Ostatni dzień wyprawy pokazał nam kolejne oblicze Islandii – krainę ognia i aktywności geotermalnej. Rozpoczęliśmy go od Reykjavíku, a następnie ruszyliśmy na półwysep Reykjanes. Odwiedziliśmy obszar geotermalny Krýsuvík, gdzie ziemia dosłownie „żyje” – bulgocze, paruje i pachnie siarką.
Kulminacją dnia była kąpiel w słynnej Blue Lagoon – idealne zakończenie pełnej przygód wyprawy.
Wróciliśmy do Polski z poczuciem, że przeżyliśmy coś naprawdę wyjątkowego. Islandia nauczyła nas kolejny raz, że natura nie potrzebuje wielkich słów. Wystarczy stanąć pod wodospadem, przejść przez pole lawy, spojrzeć na kolorowe góry albo zanurzyć się w gorącej wodzie pośród wulkanicznego krajobrazu. Dziękujemy naszej ekipie za wspólną przygodę, rozmowy, śmiech i gotowość na odkrywanie Islandii trochę inaczej – poza utartym szlakiem. 💙
Do zobaczenia na kolejnej wyprawie!

